PlanBe x Quebonafide - Błysk (MVP BLEND)


Pobierz PlanBe x Quebonafide - Błysk (MVP BLEND) w jakości 320 kbps !!! - bez logowania - za darmo

"... Szczęście się mnoży, gdy dzielisz je z resztą ... "

► fp: http://www.facebook.com/mvpblend/
► grupa: http://www.facebook.com/groups/1870218429885251/
► insta: http://www.instagram.com/jarynaa_/
► snap: xdavve

► gfx: http://www.facebook.com/lexxgraphics/?fref=ts
► vocal: planbe-intro | quebonafide-pijmy.wino.za.kolegów
► beat: Tellingbeatz

►http://www.facebook.com/planbetl/?fref=ts
►http://www.facebook.com/Quebonafide/?fref=ts

► TEKST

PlanBe
Jak to jest, gdy nie masz wsparcia od miasta?
Stale tylko starcia o rap nasz
Walka jest jasna, za szybki wjazd na scenę
I wszędzie tu każdy już znał nas
Wiele poświęcił tu każdy mój brat, ta
A cwele myślały, że przyszło od tak nam
Żaden z nas nie chciał zabierać im fejmu
Mierzyliśmy wyżej, nie zamkną nas w ramkach
Czemu nagle ma tu być inaczej?
W nadziei, że zapomnę się tu przeliczyli raczej
Przeliczyli na ten, powrót do korzeni
A milczeli, kiedy chcieliśmy wyciągać do nich łapę
Ja i moi bracia tu zamknęliśmy im japę
Teraz sobie latam na czym chcę i tak jest fajnie
Sprawdź mnie, kombinuję ile się da wnieść w rap-grę
A nie ile wynieść na farcie
Skazali mnie na extradycję za tą extra dykcję
Za to, że olałem extradycję
Mam krew na piśmie i chęć na wyjście
I to robię, kiedy tylko biorę wdech i wydech
Daj bletki, typie i to puszczę z dymem
Jestem sukinsynem z ambicją
Wjeżdżam tu ze stylem, daj milion
Jeszcze się nie śniłem tym pizdom
I trochę przykro, że muszę patrzeć tylko w przód
Jestem banitą, ale zawsze czuję ból
Chciałem wyjść stąd, udało się to już
Moja przyszłość to stale cienki lód
Nigdy ich nie słuchałem
Dzięki temu się wyrwałem
Ja, ziomale, nasze crew
Od nikogo nic nie dostałem
Teraz patrz, jak ten dzieciak was rapem zrobił w chuj

Quebonafide:
Szczęście się mnoży, gdy dzielisz je z resztą
Zresztą to bez znaczenia, sam pomyśl
Bo ludzie się dzielą kiedy mnożysz szczęścia
A wtedy to trudne, jak siemasz, algorytm
Znowu za tych których nie ma teraz
Płynie ból porodowy ludzkości przez skronie
Staram się połączyć te kropki przez moment
Melodie przeszłości straciły harmonię
Co jest? Wczoraj znika nam jak David Blaine
Jutro pójdziemy w inne strony, inne strony, inne strony
I może nawet trochę źle, trochę źle
I może nawet trochę sorry
Zapisane strony, skreślone strony
Ale zostało kilka mało śmiesznych anegdot
Zdeterminowani gdzieś, gramy do woli
Na konsumpcjonizm patrząc jak dzieci niebios
Los się uśmiechnął, czy nie łapię ironii
Wyciąga aronię z tych którzy pierwsi polegną
Jesteś skończony, jestem skończony
Zdmuchnę kurz i popatrz jak zwieńczą ten klejnot
Nie wiem czy życie to pluralizm, dualizm, monizm
Zawsze było nam wszystko jedno
Ostatni ludzie tu mi pozostali
Pozwolę pozwolić sobie wstawić w nawias, że ze mną
Podziw przerodził się w śmiech
Na sali, ale mówię o tym tylko na serio
Między materią, a antymaterią
Drogi przedmiot to wciąż tylko przedmiot

Facebook